samedi 27 avril 2013

Walka byla zazarta!



Nastala godzina zero, koniec zartow i droczenia sie z Pancia. Jak mus to mus!!! Trzeba bylo powitac weta. Naszego weta OD ZADAN SPECJALNYCH!
Najpierw Pancia podstepem zaciagnela kotki do sypialni.....no bo jak masakra, krew na scianach to najlepiej w sypialni ;) Woreczek snack'ow, glaskanko, cmokanko, muszunia na gumce, wstazeczka, szczotunia dla Malinki..... wszystko przy otwartych drzwiach, coby zaden kocio nie zorientowal sie, ze to zbojecki podstep, zdrada!
Kiedy dzwonek do drzwi zadzwonil Pancia szybciutenko zamknela te od sypialni i..... zaczelo sie. Pierwszy do drzwi podbiegl Colonel i sprawdzonym sposobem na "lapke pod drzwiami" zaczal je podhaczac.  Za nim przybiegla Baronowa najezona jak szczota zaczela, z nerwow, tluc Colonela. Czarne z Malina schowalo sie pod lozko. A kiedy donosny glos weta dobiegl do sypialni  zgodny koci chorek odspiewal sopranem piesn zalosna poczym rozprysnal sie po sypialni.

Pierwszy pod igle poszedl Colonel, z racji swojej rangi.... a tak miedzy nami, zeby stresiku mu nieco ujac. Pozniej Malinka, ktora tylko dla zasady przebiegla sie raz po sypialni, a zaraz potem tancowala przed weciem i mruczala mruzac oczeta. Zapienionej Baronowej zaaplikowano doze na kolankach u Panci i razem z poprzednikami wypuszczono z pokoju. Najgorsze bylo przed nami i TO najgorsze wcisniete w najglebszy czarny kat pod lozkiem groznie lypalo wielkimi zlotymi oczetami. Do akcji wkroczyl wet z Panciem. Jeszcze nie zdazyli siegnac pod lozko kiedy Czarne wypadlo jak z procy i przelecialo przez pol sypialni. Tradycyjnie odbyla sie jazda bez trzymanki poprzez kominek, store, szafe, 2 okrazenia pod sufitem, zahaczajac o Pancie, ktora w ostatniej chwili schylila glowe, od ktorej Czarne sie odbilo ( PAZURAMI !!! ) i przebieglo jej po plecach skonczywszy na zrzuceniu obrazu.
Jakim cudem wetowi udalo sie go zlapac i zaaplikowac "glupiego jasia" do tej pory nie wiem ale po kilku minutach wszyscy udalismy sie do lazienki na ..... opatrywanie ran. Pancia z lekko zakrwawiona lepetyna i szrama na plecach, Pancio z 2wiema szramami na rekach i wet z ugryzieniem na przegubie.
Po chwili udalismy sie do sypialni i po kolejnej turze odlawiania spod lozka przycmionego juz ale dalej zwawego Czarnego w koncu wet mogl sie zabrac za golenie koltunow. Czarne oczywiscie dzielnie sie bronilo ale wecio sprawna reka usunal skoltunione "placki".

Teraz wszyscy dochodza do siebie. Trojca siedzi obrazona w ogrodku. Baronowa gdyby mogla ulalaby troche jadu, Malinka, jak to rasowa kociczka, focha sie na Pancia ( no przeciez na Pancie nie bedzie sie gniewac, bo to na pewno nie jej pomysl z tym wetem ;p).... chociaz na snaczek do Panci przybiegla. Caracas, jak to Colonel, twardo udaje, ze juz o niczym nie pamieta i na przeproszenie zajada sie krewetkami. Jedynie male Czarne kochanie Panci odsypia pod lozkiem zamkniety w sypialni. Wyjdzie z niej jak juz dojdzie do siebie i bedzie mogl spokojnie przemieszczac sie po domu.
No i jeszcze Pancio saczy koniaczek ( bo sie mu nalezy ) i Pancia swoje cappucinno ( bo tez sie jej nalezy ).
Powtorka z rozrywki za rok, chociaz jestem pewna, ze teraz Czarnemu koltuny juz sie nie beda robic zwlaszcza, ze zakochal sie w szczotkowaniu.

****

6 commentaires:

  1. Hahahaha:D mimo krwi trupów brak;P To dobrze:)
    Ja moje zwierzaki wiozę do weta, bo tak jest mniej szarpania. Sparaliżowane są byciem w gabinecie i da się zrobić wszystko a zanim dotrzemy z powrotem do domu już jest wszystko ok:)

    RépondreSupprimer
  2. Dzielne Czarne! Za darmo futra nie oddał. Król Arthur Waleczny:)
    Podobnie zachowuje się Kropka. W sierpniu, kiedy pogryzł ją pies i wet musiał jej łapę oglądnąć to 3 osoby ją trzymały a i to tylko przez chwilę. Wiła się jak wąż, gryzła, drapała i warczała... Na koniec rozorała rękę pani recepcjonistce, która została zawezwana na pomoc w trzymaniu i nie wykazała się refleksem. Tosinek u weta jest niczym Malinka: malutki, grzeczniutki i ani piśnie (żeby tak w domu, właśnie dostałam serię fuków, bo zabrałam ją z balkonu).

    RépondreSupprimer
  3. Pegasa, z checia zawiozlabym, nawet kazde po kolei do weta, tylko jeszcze nie udalo nam sie Czarnego wsadzic do transporterka. W dodatku musiaby to byc jakis pancerny transporter, bo Czarne rzuca sie w nim jak wsciekle zwierze ( jako mlody szczyl przestawil z soba transporter ) i na prawde balabym sie tak wyjsc z nim na ulice. Dlatego wole jak wet przyjezdza. Gdyby nie Czarnego cyrki to wszystko przebiegaloby w miare normalnie.

    Magdalena, Kropka jednak niezla jest.

    RépondreSupprimer
  4. to bylo cos jak trzesienie ziemi ...., troche rannych i poszkodowanych ale wszyscy "calo" z tego wyszli ...

    RépondreSupprimer
  5. Kromisiu ja polecam feliway. nasz Rudzia, ktora pluje dalej niz widzi a w miedzyczasie przegryza tetnice ostatnio po tym preparacie zasnela jak ja badali:) wetka powiedziala ze to dziala na glowe a nie na serce wiec mysle ze jest jak najbardziej bezpieczne:) glaski dla wszystkich:)

    RépondreSupprimer